piątek, 1 lutego 2013

czy mieszka w domu potwór skarpetkowy?!

no właśnie?!
czy Wam też w dziwnych okolicznościach znikają pojedyncze sztuki skarpetek?
i przez to tworzy się całkiem pokaźna kolekcja tych biednych, osamotnionych połówek pary?
w moim domy nawet skarpety mają swoje wtórne wykorzystanie ;-)

najbardziej praktyczne jakim jest użycie skarpety jako filtra do odkurzacza, do którego wpadają wszystkie wciągnięte nieczystości, kurze i inne badziewia i brudy, dzięki czemu o wiele szybciej i prościej czyści się odkurzacz: wystarczy skarpetę zdjąć ze stelaża (specjalnie go wymodelowałam z drutu, by pasował do środka mojego odkurzacza) i wyrzucić do śmieci!

także stosuję skarpety nierzadko do zabawy z dziećmi i tak stworzyliśmy już:

- dekoracja zimowa - akurat tutaj zimowa, bo skarpety były białe, ale tak naprawdę to mogą być po prostu zabawki czy upominki dla kogoś i nie ma znaczenia jakiego koloru będzie skarpeta, choć dobrze by było by miała jednolity kolor, i tu akurat interesuje nas model klasycznej skarpety, zaciąganej powyżej kostki ze ściągaczem
więc musimy naszą skarpetkę najpierw przeciąć - w linii równoległej do ściągacza skarpety, gdzieś na wysokości, gdzie zaczyna się pięta, w ten sposób mamy dwie części i do jednej z nich, tej z zakończeniem na palce, wsypujemy ryż i zawiązujemy na końcu supełek. Aby podzielić naszego bałwanka czy ludka (może być jakiś Rastaman z czarnej/brązowej skarpety, trzeba by tylko doszyć jakieś dready ze sznurka!) obwiązujemy go sznurkiem lub tak jak my zrobiliśmy - zakładamy szaliczek z filcu. Drugą część skarpety zdobimy jako czapeczkę, malując ją i zakładając gumeczkę. Na koniec, zakładamy ściągaczem czapeczkę na bałwanka i doklejamy oczka plastikowe ruchome, nosek z grochu i guziki z pieprzu - ale zdobić można dowolnie!


- króliczki - to akurat pomysł zaczerpnięty z Internetu (nie pamiętam gdzie go podpatrzyłam...?) ja zrobiłam je ze wszystkich skarpetek niemowlęcych, bo są małe, więc było mało szycia ;-)
trzeba skarpetkę wywrócić na lewą stronę i przeciąć w miejscu, gdzie jest otwór, i zszywamy tak, by zrobić dwoje długich uszu, a dodatkowo robimy maleńkie nacięcie w miejscu na palce. Przez ten maleńki otworek wywijamy skarpetkę na prawą stronę, wypełniamy ją watoliną (ja używam wkładu ze starych poduszek) następnie zaszywamy otworek i w miejscu gdzie miała być pięta wyszywamy buźkę, oczka i nosek naszego króliczka

- pacynka - to chyba każdy z nas robił, a jeśli nawet nie to zna... ja mam jedno skojarzenie - "Kaczora to  ja"!!! ktoś w ogóle z Was pamięta ten serial? z Natalią Oreiro? za małolata się oglądało, bo na dobranockę byłam już za duża ;-)



ps. tego posta dedykuję specjalnie Dorocie, Pawłowi i Robciowi, u których w mieszkaniu zagościł potwór skarpetkowy - pozdrawiam! ;-)

Była sobie raz wytłoczka...

jecie jajka?
bo my tak!
i po jajkach mamy takie jak wyżej na zdjęciu - wytłoczki, które na ogół wykorzystujemy ponownie do tego samego celu, tj.do przetrzymywania jajek, które kupujemy nie w sklepach, a od Pana Jajo ;-)
ale czasami mamy taką fanaberię, by coś z tej wytłoczonej tekturki zrobić...
dziś padło na takie cuda:

jutro zajmiemy się tym z drugiego planu - z białymi kulkami
a dziś GĄSIENICE :-)
te 'miseczki', w których siedzi sobie jajeczko, wycinamy i malujemy po wypukłej stronie na wybrany kolor
następnie łączymy ze sobą gumeczką lub niteczką/sznurkiem i dodajemy: oczka, nóżki, czółka i co tam chcemy oraz ewentualnie zdobimy

nasze gąsienice dzisiejsze są takie, jak się Wam podobają?


i tu z bliska jeszcze
made by Dziabong
made by Dzidziong